Blog o tym co sprawia mi przyjemność, pozwala się odprężyć i o tym co kocham robić w wolnych chwilach...
niedziela, 03 sierpnia 2014

Zaganiana, zapracowana, skupiona na wielu rzeczach naraz...ale zawsze znajdę kilka chwil by dostawić choć parę krzyżyków.

Nie ma tego wiele, ale pokazuję Wam na jakim etapie jestem.

Z Georginią zbliżam się ku finiszowi...powolutku, oczywiście.

Natomiast Autko- Citroen C3 powoli nabiera kształtów:

Tyle postępów...teraz czeka mnie jeszcze zrobienie zakładki do książki dla mamy, kocyka z hafcikiem dla dzidziusia koleżanki-i to już nie będą żarty...hafcik-to pikuś...ale zrobienie kocyka...czyli uszycie czegoś ładnego na maszynie...to będzie wyzwanie...nie jestem mistrzynią w szyciu, wszystko robię metodą prób i błędów i nie zawsze wychodzi to dobrze... A chciałabym żeby kocyk był idealny. Teraz tylko czekam aż zamówiony przeze mnie materiał i mulina dotrą do mnie żebym mogła stworzyć kocyk.

Ale o tym już później...:)

poniedziałek, 21 lipca 2014

Pomimo panującego gorąca i chęci wyskoczenia gdzieś nad wodę, zgodnie z zapowiedziami rozpoczęłam twórcze zmaganie się z pracami, wymagającymi dokończenia... Faktem jest, że wszystkiego jest dużo, chciałabym wszystko naraz ukończyć, ale niestety posiadam tylko dwie ręce, niewiele czasu w tygodniu więc...spektakularnych postępów nie ma...

Tyle w temacie georginii...nie mogę się już doczekać aż ujrzę ją skończoną i oddam do oprawienia

Jeśli chodzi o bzy...no tu szału nie ma...ale mam poważne usprawiedliwienie.

Moje kochane bzy musiałam narazie odsunąć na bok, gdyż jak wiecie dostałam bardzo poważne, bardzo pilne i niecierpiące zwłoki zlecenie, od super ważnego klienta. Tym klientem V.I.P. jest oczywiście mój syn, a zlecenie to citroen c3...tak więc korzystając z okazji, że klient pojechał na weekend z dziadkami na działkę i miałam odrobinę ciszy i spokoju, siadłam od piątku na tyłku by zmierzyć się z tym zadaniem. Rezultat? Naczynia piętrzą się w zlewie (co akurat mnie nie specjalnie rusza bo i tak do 24 lipca ciepłej wody nie ma na całym osiedlu, więc traktuję to jako wymówkę), pranie czeka na swą kolej (w szafie jeszcze pełno ciuchów więc nie ma co się spieszyć) a obrazka powstało tyle:

Nie wiem czy to dużo czy mało w waszej ocenie- w mojej sporo, tym bardziej, że zaczynając od tła strasznie mnie to męczyło...

Dziecko wróciło z działki więc chwalę się dziecku jaki postęp w jego zamówieniu poczyniłam, a ten mały tyran patrzy na materiał, później na mnie i mówi:

- Mamo, to jest dużo? To jest mało...myślałem, że już chociaż połowę zrobiłaś, a tu żadnego auta nie widać.

Czułam się...o, tak się czułam:

Więc bzy chyba długo odłogiem poleżą, no bo klient nasz pan i zamówienie trza wykonać...bo już następne w kolejce czekają...a lista mojego małego klienta długa jest i pracochłonna o różnym stopniu trudności.

A jeszcze na koniec tak dla ciekawskich...w środę wracając z Gliwic z tatą, zatrzymaliśmy się na chwilę nogi rozprostować i trafiliśmy na takie coś:

Ten samolot to nie taki zwykły samolot...w nim jest restauracja. Jeśli dobrze pamiętam nazywa się to "Zajazd Wysoczański"-jest to na trasie Łódź-Częstochowa...kawałek przed Częstochową. Na obiad nie weszliśmy, bo mama czekała na nas z korytem ale warto to miejsce odnotować pod tytułem "do odwiedzenia".

Na dziś tyle. Miłego dnia :)

niedziela, 13 lipca 2014

Od czego by tu zacząć...

Może warto by było zacząć od optymistycznego akcentu, że papuga na podusię-przytulankę została ukończona.

Teraz muszę tylko dorwać jakiś ładny materiał i dokończyć podusię :)

Kolejnym miłym epizodem jest fakt, że odebrałam paczuszkę z muliną, którą niedawno zamawiałam. Tak więc, wszystko do wyszycia autka jest gotowe...

Część tej muliny wykorzystana do wyszycia narcyzów:

Dodatkowo jest też brakująca mulina by dokończyć moją georginie:

Oczywiście moja psinka skutecznie przeszkadzała przy robieniu zdjęć :

Żeby tego wszystkiego było mało, znalazłam swoje UFOki :P

Miałam zrobić kartkę z okazji chrzcin mojej bratanicy...ponieważ chrzciny się odwlekają to i robótka poszła w kąt...trzeba będzie ją skończyć to może i chrzciny będą :)

Kolejnym UFOkiem są wróbelki:

Brakło muliny i...zapomniałam o tej pracy. Trzeba będzie to nadrobić.

Ten haft co prawda skończony, ale miała być z tego torba na drobiazgi i jakoś daleko mam do maszyny chyba żeby to skończyć...

A to co zobaczycie teraz to najgorsze co mogłam znaleźć...ten ufok przeleżał w kącie chyba ponad 5 lat, zakurzony, pognieciony i zapomniany...aż wstyd się do niego przyznawać...

To miał być obraz hafciarki...zaczęłam wyszywać go muliną DMC...i chyba czas stawić temu czoła...szybko ukończyć, wyprać, wyprasować i oprawić żeby zapomnieć ten straszny widok...

Tyle pracy przede mną a ja wciąż nie znalazłam sposobu na wydłużenie doby, by mieć więcej czasu na robótki...

W temacie bzów niewiele krzyżyków przybyło więc narazie się nie chwalę...

Spokojnego wieczoru życzę :)

piątek, 04 lipca 2014

Dnia 27 czerwca br o godzinie 21:47, rozpoczęłam wyszywanie bzów :) Nie miałam dużo czasu ale postanowiłam nie marnować ani chwili i postawić choć kilka krzyżyków.

Tyle powstało pierwszego dnia. Od tego czasu sukcesywnie dostawiam krzyżyki w dniu dzisiejszym bzów jest tyle:

Poza tym dokonałam zamówienia na mulinę aby wyszyć dziecku samochód:

Wzór z gazetki :Hafty Polskie" nr 5-6/2009.

Do zamówienia dołączyłam potrzebną mulinę do narcyzów i cztery brakujące kolory do ukończenia georginii :) Teraz z niecierpliwością oczekuję paczuszki...a tymczasem...wracam do moich bzów:)

Miłego popołudnia życzę :)

czwartek, 26 czerwca 2014

Po przerwie wywołanej brakiem czasu i nadmiernym zmęczeniem powróciłam...tak jak na blogu, tak i w temacie robótek niewiele się u mnie działo...dopiero w tym tygodniu wygospodarowałam odrobinę wolnych chwil i pchnęłam sprawy do przodu...

Tak więc stawiam kolejne małe, ale to bardzo małe kroczki do przodu żeby zrealizować swoje plany na najbliższe dni.

Do tej pory udało mi się natomiast ukończyć dmuchawce:

Tak wygląda efekt ostateczny dmuchawców. Muszę przyznać, że wyszywało mi się to okropnie...nie wiem czym mogło być to spowodowane ale strasznie mnie ten wzór denerwował, moja od lat stosowana technika wyzywania krzyżykowego zawodziła, narobiłam masę błędów dlatego tym bardziej cieszę się, że już są skończone. Teraz dmuchawce czekają na dalszą obróbkę by powstał produkt końcowy ale to wymaga więcej wolnego czasu by móc przytulić się do maszyny do szycia...liczę, że nastąpi to w ten weekend :)

Ostatnio wygrzebałam z czeluści mały obrazek, który zaczęłam bardzo dawno temu-chyba ponad rok...potraktowałam to jako chwilowy przerywnik:

Papudze jeszcze trzeba tylko kontury doprawić i będzie gotowa. Początkowo chciałam zrobić dziecku poduzkę przytulankę z tą papugą ale dziecko zdecydowało, że to ma być obrazek na ścianę. Wczoraj jak robiłam zdjęcie jednak zmieniło zdanie i z papugi ma być poduszka przytulanka, a obrazek ma być z autkiem (wzór citroena c3 z gazetki "Hafty Polskie" nr 5-6/2009 )-niestety zapomniałam zdjęcia zrobić. Muszę więc dodatkowo w swoje plany wcisnąć gdzieś autko dla synusia ;)

Właśnie...moje plany...musiałam niestety trochę kolejność zmienić...teraz miałam wyszywać narcyzy, później bzy i kwiat wiśni...okazało się, że do narcyzy nie mam potrzebnych kolorów muliny, a finanse nie pozwalają na szaleństwo w sklepie o tej tematyce (niestety podręczniki dla dziecka na przyszły rok i liczne szkolne wycieczki zrujnowały mój budżet w czerwcu :( ).

Zmieniłam więc trochę pierwotne założenie i teraz będę wyszywać bzy, później kwiat wiśni-bo na te dwa wzory mulinę dostałam od mamy na urodziny, a w tym czasie jak finanse się uregulują kupię mulinę i będą narcyzy :)

Materiał do wyszywania bzów już jest w pełni gotowy do podjęcia krzyżykowej pracy, natomiast materiał na wiśnie przycięty i brzegi ma obrębione i czeka na swą kolej :)

Mój synuś wpadł jeszcze na pomysł by wyszyć dwa obrazki ze zdjęcia, które sam wykonał:

Ale z tym będzie musiał poczekać bo ani nie mam programu na zmianę zdjęć na wzór do haftu, ani czasu...Z tym pierwszym to nie problem, ale drugiego w sklepie się nie kupi...także musi uzbroić się w cierpliwość aż skończę inne rzeczy...oby tylko się doczekał ;)

Na dzisiaj chyba wszystko...

Odwiedzających zachęcam do pozostawiania komentarzy, sugestii, porad itp oraz dziękuję za powiększającą się liczbę odwiedzin mojego bloga :)

Dla wszystkich buziaczki i dobrej nocki życzę :*

wtorek, 27 maja 2014

Dość długo zbierałam materiał do tego wpisu. Wszystko dlatego, że z braku czasu krzyżyki przybywały w zastraszająco wolnym tempie, a nie chciałam pokazywać prac co kilka krzyżyków. W tej chwili jestem na takim etapie, że mogę już nieco pokazać.

Zacznę od dostojnego narcyza...chciałam zrobić jak najwięcej i...skończyła się mulina...teraz narcyz będzie czekał na zamówienie muliny na takim etapie:

To efekt końcowy

Co najśmieszniejsze...zielonego koloru myślałam, że starczy, a w rezultacie brakło go również na taki dosłownie skrawek:

Byłam wściekła z tego powodu no ale nic nie poradzę...stało się...

Teraz narcyz i georginia czekają na zamówienie muliny...

Natomiast lepiej przedstawia się sprawa z dmuchawcami...posiadam wszystkie potrzebne kolory, gdyż wcześniej się zaopatrzyłam...tylko żeby czasu na stawianie xxx było więcej...

Na takim etapie skończyłam przed wykonaniem dzisiejszego wpisu tutaj...do końca pozostały tylko trzy kolory, więc jestem już o krok od ukończenia.

Pomimo, iż nie narzekam na nadmiar wolnego czasu, w głowie huczy aż od nowych pomysłów i planów na nowe projekty...czasu nie rozciągnę (a szkoda), więc postanowiłam poukładać trochę nowe pomysły w pewien plan żeby nie utonąć w tym wszystkim i nie zakręcić się tak, by nie móc się później w tym odnaleźć...

Mój plan jest następujący:

1) Po ukończeniu dmuchawców, które mam zamiar do czegoś wykorzystać,wykonam skromny bukiecik narcyzów (też do wykorzystania do czegoś o czym narazie nie chcę wspominać)

Wzór z gazetki "Igłą Malowane" nr 4/2014

2) Po ukończeniu narcyzów pójdą kolejno dwa fajne wzorki, które też mam zamiar niecnie wykorzystać:

Wzór z gazetki "Hafty Polskie" nr 4/2009

3) "hafty Polskie" nr5-6/2009

Do kwiatu wiśni i bzów w mulinę zaopatrzyła mnie mama-prezent urodzinowy :D lepszego nie mogła mi po protu sprawić :D

4) Ponieważ uwielbiam krzyżykować, moja mamusia postanowiła to wykorzystać i zamówiła sobie u mnie dwa obrazki. Pierwszy to motyl-zastanawiam się czy tego motyla nie zrobię dwa razy-bo też chciałabym to mieć :P

"Igłą Malowane" nr 6/2014

5) Polne maki-też dla mamusi:

"Igłą Malowane" nr 6/2014

Pomysłów jest oczywiście jeszcze więcej, głowa aż kipi, ręce się rwą do pracy jak tylko jest chwilka wolna ale starałam się podejść do tego rozsądnie...gdyż budżet skromny-szaleć z zakupami muliny nie można, czasu mało-więc co się będę z motyką na słońce porywać...i tak czasem popełniam grzech straszny i zamiast domowych obowiązków to xxx wybieram a później...lepiej nie mówić :P

Oczywiście, jak tylko zamówię brakującą mulinę, to będę sukcesywnie dorabiać georginię i narcyza-ale będę Was na bieżąco informować :)

Dzisiaj to chyba na tyle...Dobrej nocy życzę :)

niedziela, 18 maja 2014

Prace robótkowe powoli suną do przodu ale postanowiłam uzbierać więcej efektów zanim coś pokażę...

Dlatego dziś cofnę się w czasie i pokażę prace już ukończone-wieki temu...

To są prace wykonane do roku 2012...od tamtej pory nie ukończyłam żadnego rozpoczętego haftu i wciąż tylko zaczynam nowe :(

Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni i kolekcja prac ukończonych nieco się powiększy.

Ten ostatni haft został wykorzystany do uszycia eko-torby ale nie mogę odnaleźć zdjęcia gotowej torby...muszę sprawdzić wszystkie pendrive`y...

Dobrej nocy życzę  :)

czwartek, 08 maja 2014

Majowy weekend nie był aż tak pracowity jakbym sobie tego życzyła. W tygodniu też za wiele czasu nie ma na stawianie krzyżyków. A dzisiaj rozłożyła mnie trochę nadchodząca choroba. Pomimo złego samopoczucia do łóżka powędrowałam z igiełką i troszkę nadrobiłam krzyżykowych zaległości. Może nie dorobiłam imponującej ilości ale zawsze jest trochę krzyżyków więcej. Ale co tu gadać, zobaczcie efekty:

Tyle powstało na dwóch kawałkach kanwy. Mogę Wam zdradzić cóż to będzie-powstają dwa hafty mniszka (jak dla mnie roboczo "dmuchawce"). Wzór zaczęrpnęłam z gazetki "Igłą Malowane" nr 4/2014.

A tak mają się postępy w "Dostojnym narcyzie":

Staram się w każdej wolnej chwili dostawić chociaż kilka krzyżyków żeby postępować w pracach do przodu, gdyż kolejne pomysły już tłuką mi się po głowie...ale nie chcę łapać kilku rok za ogon, bo w końcu nic nie będzie skończone...a i tak mam już sporo zaczętych prac i chciałabym w końcu zobaczyć którejś finisz.

Dodatkowo chciałam się jeszcze pochwalić, gdyż zwiedzając ostatnio sklep Biedronka natknęłam się na super promocję nici. Kupiłam więc dwa zestawy- 8zł jeden kosztował. A wygląda to tak:

Jestem mega zadowolona z tych zestawów bo co mam coś uszyć czy naprawić to się okazuje, że nie mam odpowiednich kolorów nici...teraz mam ogromny zapas :)

A tu jeszcze focia jak to moja piesia kurowała się z pańcią w łóżeczku-pańcia co prawda zdążyła wstać ale piesio dalej leniuchował :P

Na dzisiaj to wszystko...

Buziaki dla wszystkich odwiedzających :*

 

sobota, 03 maja 2014

Jak wcześniej wspomniałam korzystam z weekendu. Idzie opornie bo dziecko skupia ogromną część mojej uwagi, piesek dokłada swoje i ciężko jest się skupić na robótkach. Ale najgorsza chyba część za mną.

Wyciągnęłam swoje zasoby materiałowe-stare jak świat i opracowałam nową koncepcję. Wzięłam nożyczki i...mam teraz takie coś:

Cztery kwadraty-dwa z nich w rozmiarach okolo 21-23cm i dwa w rozmiarach okolo 41cm. Ale na ich temat narazie nic więcej nie powiem ;)

Docięłam dodatkowo dwa kwadraty z kanwy Aida 14ct:

Na tych dwóch kawałkach kanwy powstanie hafcik-na obu taki sam :)

a oto zdjęcie z przygotowań:

Krzyżyków powstało jak narazie niewiele ale myślę, że szybko będzie ich przybywać...a co z tego wszystkiego powstanie? O tym innym razem :)

czwartek, 01 maja 2014

Od ostatniego wpisu robótkowa praca stanęła w miejscu... Tym razem jednak mam poważne usprawiedliwienie.

Otóż, 18 kwietnia br nasza rodzinka się powiększyła :) Przybył nam nowy członek rodziny i bez reszty oddałam się nowym obowiązkom. Pragnę Wam przedstawić naszą długo oczekiwaną, długo wyszukiwaną maleńką Sonię :

W chwili obecnej nasza Sonia ma troszkę ponad 9 tygodni. Jak na jamnika przystało pokazuje upartość i złośliwość swojego charakteru ale jest kochanym psiakiem i długo nie można się na nią złościć. A to jeszcze kilka fotek z tego krótkiego pobytu u nas:

A to zdjęcie z pierwszej nocy w naszym domu-z synem Maćkiem:

Sonia jest tak ruchliwym pieskiem, że ciężko zrobić jej samej dobre zdjęcie...myślę, że w końcu się uda :)

Korzystając z tego, że mamy długi weekend myślę także, że uda mi się teraz trochę nadrobić robótkowe zaległości żebym miała co pokazać :)

Miłego weekendu życzę wszystkim :)

1 , 2 , 3 , 4 , 5
O autorze
Flag Counter I edycja konkursu na najbardziej twórczo zakręcony blog
Adoptowałam pieska o imieniu Sonia.


Dodatki na bloga
Dodatki na bloga