Blog o tym co sprawia mi przyjemność, pozwala się odprężyć i o tym co kocham robić w wolnych chwilach...
środa, 29 października 2014

W jakiś dziwnych okolicznościach moje wyszywanki się rozmnażają :P Było autko dla synusia, w którym starałam się podgonić z xxx, zaczęłam pszczółkę na metryczkę i wszystko było pod kontrolą. Jednak wczoraj po powrocie z pracy okazało się, że mam 3 kolejne wzory wydrukowane:

Nie załamałam jednak rąk tylko naszykowałam materiał, mulinkę i usiadłam do xxx-na pierwszy ogień poszedł klocek lego-syn nie dawał za wygraną :P W końcu i tak wczoraj był HAFCIARSKI WTOREK :)

Fotograficznie tak to wyglądało:

 

Tyle powstało we wtorek...marnie no ale cóż...doby nie rozciągnę, zmęczenie dawało o sobie znać...

Dzisiaj jednak też troszkę przysiadłam:

No i to na tyle...autko i pszczółka narazie odpoczywają i nabierają mocy urzędowej :P

I na tym mogłabym ten wpis zakończyć...ale jest jeszcze coś...

Na wielu blogach natykałam się na określenie Haed...nie za bardzo wiedziałam jak to rozgryźć, ale zasięgnęłam języka i już wiem :D Tylko pytanie po co mnie to było? Czy ja narzekam na nadmiar wolnego czasu i brak weny twórczej? No nie...więc po co ja temat drążyłam? 

Ano, po to, żeby przystąpić do kolejnego projektu :P A co mi szkodzi...Więc jestem w specjalnej grupie na fb i w ogóle i będzie fajnie zmagać się z czymś większym niż do tej pory robiłam...A wybrałam sobie (oczywiście znowu syn musiał swoje 3 grosze dorzucić):

Mam nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu uda mi się kupić wzór i złożyć zamówienie na potrzebną mulinę by jak najszybciej zacząć :D 

Na moim dysku jest jeszcze 11 HAED`ów, które chciałabym zrobić-a i tak jeszcze nie obejrzałam wszystkiego na stronie http://heavenandearthdesigns.com/ :)

No...to teraz mogę zakończyć :)

Dobrej nocy życzę :)

poniedziałek, 27 października 2014

Tak jak wspomniałam wczoraj, weekend minął w klimacie szpitalnym ale z filmami w tle i krzyżykami w ręku...A co obejrzałam tym razem? 

Zobaczcie sami...

Ewa chce spać

Film to nakręcona w konwencji podwórkowej ballady komedia satyryczna. Perypetie szlachetnej i naiwnie prostodusznej dziewczyny bezskutecznie poszukującej noclegu w nierealnym mieście głupoty i występku. Młoda dziewczyna przyjeżdża w przeddzień rozpoczęcia roku szkolnego do miasta, lecz woźny nie wpuszcza jej do internatu. Ewa przez całą noc nie może znaleźć noclegu. Poznaje sympatycznego policjanta, Piotra, wplątana zostaje w przedziwne, na pół realne, na pół fantastyczne zdarzenia, których bohaterami są niezwykli policjanci, złodzieje, karawaniarze, prostytutki.


 Tajemnica dzikiego szybu

Małe górnicze miasteczko w Górach Świętokrzyskich. Franek i Karlik, serdeczni przyjaciele mają kłopoty. W szkole nie wiedzie się im najlepiej, a jakby tego było mało, zgubili w opuszczonym szybie piłkę kolegi. W trakcie jej poszukiwań chłopcy natykają się w podziemiach na tajemniczą postać. To z pewnością szpieg albo dywersant.


 Żuraw i czapla

Serial opowiada o miłosnej znajomości Marcina i Kasi. Marcin kiedyś był narkomanem i teraz boi się powiedzieć o tym Kasi. Fałszywe niedomówienia skutkują rozpadem ich związku. Czy uda im się uratować tę znajomość?


 Niespotykanie spokojny człowiek-Stanisław jest rolnikiem który po wojnie przywędrował z zabużańskiej wsi na Ziemie Odzyskane, gdzie założył gospodarstwo rolne. Po latach przyszło mu desperacko walczyć o to, by jego syn Tadeusz nie wywędrował do miasta i przejął po nim schedę. Młodzieniec zakochał się jednak w robotnicy z fabryki włókienniczej i planuje ślub. Stanisław, człowiek złotego serca i wielkiej porywczości, postanawia nie dopuścić do małżeństwa.

 

I tak miło i przyjemnie, pomimo choroby, minął ten weekend...

Miłej nocy :)

Tagi: film serial
23:02, candy-margaretka , Szklany ekran
Link Komentarze (1) »
niedziela, 26 października 2014

Ten wpis miał powstać wczoraj ale wyszło trochę inaczej...

Ale to nic nie szkodzi :)

Podczas hafciarskiego wtorku zaczęłam wyszywać pszczółkę-która będzie na metryczkę dla dziewczynki. 

Wtorkowy rezultat prac z igiełką:

Tyle powstało we wtorek...niewiele...wiem...ale jestem pełna determinacji i zapału krzyżykowego :)

Do pszczółki przysiadłam również w środę i ciut w czwartek:

W piątek dzieciątko mi się pochorowało i spędziliśmy cały dzień w domu-jak również sobotę i niedzielę. Zrobiłam sobie długi weekend z filmami i serialami w tle i maniakalnie krzyżykowałam-z przerywnikami na "mama pić", "mama głodny", "mama zimno", "mama podaj lub zabierz" itp...

Ale na te trzy dni wróciłam do autka, i takie są efekty:

Tyle było przed piątkiem

A tyle jest po 3 dniach 

Na chwilę obecną to tyle...teraz wracam do xxx póki mam jeszcze chwilę...a jutro pokażę Wam co obejrzałam w ten weekend :)

Dobrego wieczoru i miłej nocki :)

 

Do komentarzy:

Faktem jest, że podróżowanie i zwiedzanie jest przyjemniejsze jeśli pogoda dopisuje...ale w tym wypadku wystarczyła pogoda ducha :) I tak było super...oby częściej :)

sobota, 25 października 2014

Dziś nie planowałam żadnego wpisu, a tu jednak :)

Zajrzałam tam pierwszy raz i trafiłam akurat na zabawę Candy.

Zapisałam się...i będę zaglądać tam częściej :)

A gdzie? Jej blog to JEJ MIEJSCE

Zapisy jeszcze do 30 października :)

A co można zdobyć? Same wspaniałości...

Zestaw nr 1

Zestaw nr 2

Miłego wieczoru życzę :)

 

21:13, candy-margaretka , Inne
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 października 2014

Wczoraj MUSIAŁAM jechać do Gliwic-pomimo, iż pogoda nie zachęcała do wychodzenia z domu.

W Gliwicach szybko uporałam się ze swoimi sprawami i razem z koleżanką stwierdziłyśmy, że trochę za wcześnie by wracać do domu-w końcu dzieciaki opiekę miały zapewnioną więc byłyśmy spokojne o nasze maluchy, nic nas nie pośpieszało. Wpadłyśmy więc na pomysł by choć na chwilę odwiedzić miejsce, w którym byłyśmy dwa lata temu na wakacjach.

I tak wybrałyśmy się w podróż do MIĘDZYBRODZIA ŻYWIECKIEGO :)

Wyjeżdżamy z Gliwic:

Po ponad godzinnej drodze widać pierwsze góry:

A tu już Międzybrodzie i wjazd kolejką na Górę Żar:

 

Niestety pogoda nam nie dopisała-było zimno i padał deszcz. Widoczność też pozostawiała wiele do życzenia. Najważniejsze jednak, że humory dopisywały :)

Zdjęcia są nienajlepsze, wiem o tym ale miałyśmy tylko do dyspozycji aparat w telefonach komórkowych, gdyż wyjazd tego typu nie był zaplanowany i profesjonalnego sprzętu nie wzięłyśmy :(

Dla porównania widoków fotki sprzed dwóch lat z wakacji-bo wbrew pozorom miejscowość jest bardzo malownicza i piękna...jakby mazury otoczyć górami :)

Fajnie było tam wrócić chociaż na chwilkę...

Miłego dnia :)

 

Odpowiedź do komentarzy:

Anek-73: "Godzina pąsowej róży" to fajny film i co jakiś czas lubię go oglądać :)

Dziękuję za miłe słowa odnośnie moich prac. Nadal nie mogę komentować u Ciebie na blogu-wszelkie próby naprawienia tego zakończyły się niepowodzeniem. Jedyne chyba wyjście to założyć nowe konto na google.

mpgoga1983: Finał kociaków już wkrótce-muszę tylko kupić tasiemkę carną lub zieloną by dopracować swoją koncepcję zakładki do konca :)

Gość: Anna S. : Dziękuję za miłe słowa-a kociaki raczej z natury bywają figlarne :)

poniedziałek, 20 października 2014

Po miłym weekendzie złość na moje koty z zakładki mi przeszła. Sprułam ogon, który krzywo kotu doszyłam i zrobiłam od nowa. Rezultat jest następujący:

Teraz tylko zszyć i usztywnić i gotowe...ale to już w weekend, bo tylko wtedy mogę się rozłożyć z maszyną do szycia (uroki mieszkania w kawalerce :( niestety).

Filmową sobotę oczywiście spędziłam na składaniu auta do...w całość :)

Ostatnio było tyle:

Po sobocie jest tyle:

Skromnie ale do przodu :)

Teraz muszę wyegzekwować czas na metryczkę z pszczółką, i dwa kocysiowe hafciki-jeden to Świnka Peppa, a drugi Hello Kitty...

Tymczasem...miłego wieczoru :)

Do komentarzy:

Uwielbiam polskie filmy- w kolejny weekend planuję znów maraton filmowy, z krzyżykami oczywiście :) A Godzina pąsowej róży jest wspaniałym filmem-choć książka jest fajniejsza :)

sobota, 18 października 2014

Dzisiaj trochę nietypowo. 

Po ciężkim tygodniu, w którym walczyłam z własnymi słabościami i chroniczną gorączką-dzisiaj miałam prawdziwy dzień wolny. Tak jak lubię i tak jak chciałam najbardziej spędzić taki dzień.

Dziecko poszło odwiedzić dziadków, którzy mieszkają w bloku obok, oprócz kilku drobnych obowiązków żadnych zobowiązań na dziś...tylko błogie lenistwo 

Zrobiłam sobie dzień filmowy...A co dziś obejrzałam?

Człowiek z M3

Tomasz Piechocki, młody lekarz ma szansę otrzymania własnego mieszkania. Problem w tym, że należy się ono tylko mężczyznom żonatym. Aby otrzymać wymarzone mieszkanie musi ożenić się w ciągu 30 dni. Rozpoczyna więc gorączkowe poszukiwanie odpowiedniej narzeczonej...

 

Filip z konopii

Ironizująca komedia, wyśmiewająca życie w wielkim mieście w czasach PRLu. Bohaterem jest architekt Andrzej Leski i jego żona Krystyna, będąca w zaawansowanej ciąży, którzy mieszkają w ponurym wieżowcu. Krystyna marzy o zmianie mieszkania. Andrzej jednak ma na ten temat inne zdanie, gdyż jako architekt przyczynia się do powstawania takich właśnie molochów. W życiu Leskich, oprócz depresji żony pojawiają się i inne napięcia. Gosposia odchodzi, Krystyna idzie do szpitala. Pod presją żony Andrzej przegląda ogłoszenia o zamianie mieszkania. Niestety, jedyna oferta podchodzi z sąsiedniego bloku. Telefon przynosi wiadomość, że Leskim urodził się syn FilipFilm kręcono na warszawskich Bielanach- na osiedlu Wawrzyszew w bloku przy ul. Czechowa 2 (w filmie adres Gogola 7).



Godzina pąsowej róży

Film w komediowy sposób przedstawia współczesną nastolatkę Anię, która za pomocą magicznego zabiegu przenosi się w czasie do lat osiemdziesiątych XIX wieku. Wynika z tego wiele zabawnych sytuacji - dla dziewczyny tamten świat fin de siecle`u wydaje się śmieszny i anachroniczny, a ona sama zyskuje opinię osoby postrzelonej, a nawet chorej psychicznie. Żyjąc w świecie przeszłości Ania przeżywa romantyczną przygodę zakochując się w pewnym młodym chłopaku. Wszystko kończy się dobrze - Ania wraca do czasów współczesnych, a miłosna przygoda trwa dalej.



I tak sobota zleciała...oczywiście, przy fajnych filmach fajnie się  stawia :)

Jutro powtórka z relaksu, a po niedzieli pochwalę się postępami :D

Dobrej nocki życzę wszystkim :)

 

Wszystkie zamieszczone zdjęcia pochodzą z internetu. 

poniedziałek, 13 października 2014

Stanęłam przed poważnym dylematem...kocyk zrobiony, georginia skończona, czekam na dostawę muliny do nowych projekcików, koty na zakładkę mnie wkurzyły bo jednemu krzywo ogon przyszyłam i muszę pruć, a nie mam narazie na to ochoty...i powstał problem-co mam teraz robić? Za co się zabrać? Co teraz wyszywać?

Po długich namysłach, postanowiłam wrócić do obrazka dla syna-czyli Citroena C3...

Gdy go odkładałam było tyle:

W weekend dorobiłam ciut ciut i jest tyle:

Może niewiele ale do przodu... Póki paczka nie przyjdzie będę składać autko w całość...chyba, że mi foch na koty przejdzie :P

Życzę wszystkim udanego tygodnia :)

Dziękuję za wszystkie komentarze :)

sobota, 11 października 2014

Czekając na imponujące postępy w robótkach, wracam wspomnieniami do pobytu w górach.

Dzisiaj nasza ostatnia, najpiękniejsza wycieczka.

Dzisiaj zabieram Was w dwa miejsca :)

Naszą wycieczkę zaczęliśmy w Kuźnicach, gdzie ruszyliśmy na szlak do Doliny Gąsienicowej przez Dolinę Jaworzynki. Naszym celem było schronisko Murowaniec.

Po drodze były miejsca gdzie mogliśmy sięgnąć chmur :)

Dotarliśmy do Przełęczy między Kopami-chwila odpoczynku i w pół godzinki do schroniska Murowaniec :)

Cel nr 1 osiągnięty :D Żałuję, że nie zrobiłam lepszego zdjęcia schroniska...

W Murowańcu oczywiście posiłek, odpoczynek i...lecimy dalej...Na Kasprowy Wierch :)

W oddali widać nasz cel nr 2 :

Ta wąziutka niteczka, biegnąca od prawej strony zdjęcia ku jego środkowi, to ścieżka, którą zmierzamy od Murowańca :)

No i dotarliśmy

W dół zjechaliśmy wagonikiem, żeby dziecko miało frajdę bo kolejkę widział...więc teraz mógł zjechać.

Wycieczka była dość długa-z aplikacji treningowej wyszło, że pokonaliśmy dystans ponad 16 km-na własnych nogach (licząc od naszego miejsca noclegowego skąd zawsze na pieszo do Kuźnic chodziliśmy-przy zjeździe kolejką włączyłam pauze w odmierzaniu żeby nie było oszukiwania )-jednak dla takich widoków warto było:)

A tu już w Kuźnicach-pamiątkowe zdjęcie z starym wagonikiem-ja jeszcze miałam okazję takim wjechać na Kasprowy jak z rodzicami byłam jako nastolatka :)

Już chciałabym tam wrócić...

Życzę miłego weekendu :) A ja wracam do robótek :)

środa, 08 października 2014

Dziś mało i krótko.

W poniedziałek udało mi się dosztukować ostatnie xxx w "Powabnej Georginii":

Teraz tylko trzeba troszkę ją odświeżyć, przeprasować i ubrać w rameczkę, która już czeka :)

Powoli powołuję też koty do życia, ostatnio były trzy...dziś już są cztery i...zadek piątego:

Pierwsza strona zakładki już prawie gotowa...trzeba będzie jeszcze na drugiej stronie ożywić dwa koty na trawce i tyle...

Działam powolutku, oczekując na zamówioną mulinkę do następnych projektów. A będą to:

- świnka Peppa-na kocyk dla najmłodszej bratanicy

- pszczółka na metryczkę

- postać z klocków lego na kołderkę dla syna

Będzie jeszcze jeden kocyk dla starszej bratanicy z postacią z bajki "Monster High" ale chwilowo mam problem z przerobieniem wzoru, gdyż nie opanowałam jeszcze tajników programu HaftiX... 

Chwilowo trochę czas na stawianie xxx mi się uszczuplił ze względu na ostatnie szaleństwa wekowe, ale myślę że do końca tygodnia zakończę ten etap :)

Miłego dnia:)

P.S.

Cieszę się, że mój kocyk się podobał-jestem amatorką w szyciu na maszynie więc tym bardziej te wszystkie pozytywne słowa budują i napędzają do dalszego działania :)

 
1 , 2
O autorze
Flag Counter I edycja konkursu na najbardziej twórczo zakręcony blog
Adoptowałam pieska o imieniu Sonia.


Dodatki na bloga
Dodatki na bloga