Blog o tym co sprawia mi przyjemność, pozwala się odprężyć i o tym co kocham robić w wolnych chwilach...
sobota, 30 sierpnia 2014

Zanim przejdę do tytułowej treści, kilka słów wyjaśnienia.

Od ostatniego wpisu minęło 27 dni-dużo. Brak wpisów przez ten czas spowodowany był zbieraniem materiałów aby pokazać postępy w pracach-co chciałam uczynić przed wyjazdem na urlop. Nie udało się jednak tego zrobić gdyż przed wyjazdem moja komputerowa zwierzyna, czyli myszka, odmówiła posłuszeństwa i nadzwyczajniej na świecie się popsuła. Później nastąpił wyjazd na urlop i dopiero teraz na spokojnie mogę powrócić i pisać tutaj  :)

Wracając więc do tytułu wpisu dzisiejszego...

Razem z moim synem Maćkiem pojechaliśmy na tydzień do Zakopanego. Pobyt jak dla mnie stanowczo za krótki ale myślę, że udało się ten czas w pełni wykorzystać. Z prawie 600 zdjęć wybrałam te, które chciałabym Wam pokazać i pojawił się maleńki problem...wybranych zdjęć jest tyle, że całą książkę bym tu stworzyła i nie wiem czy ktoś miałby na tyle cierpliwości żeby całość prześledzić. Postanowiłam podzielić wspomnienia z wyjazdu na kilka części i dziś pierwsza z nich :)

Na początek kilka zdjęć ze spacerów po Zakopanym:

DSC023641

DSC021451

DSC025741

DSC021441

Byliśmy w niezwykłym domu-do góry nogami...tam grawitacja działa inaczej :) Wrażenie niesamowite-nie można ustać prosto, a samopoczucie jest takie jak po kilku głębszych :P

DSC027601

DSC027681

DSC027661

DSC027671

Jedna z naszych wycieczek prowadziła na Nosal oraz do Hotelu Kalatówki na polanie o tej samej nazwie. Przy dobrej pogodzie z polany widać Kasprowy Wierch oraz kolejkę linową której wagoniki zawiozą nas na szczyt Kasprowego.

DSC02430

DSC02437

DSC02427

DSC02439

I ostatnia wycieczka, którą chcę Wam dzisiaj pokazać to wjazd kolejką na Gubałówkę:

DSC02606

DSC02592

Na dzisiaj tyle wspomnień ale wkrótce pokaże Wam kolejną serię naszych wycieczek.

Oczywiście wzięłam na wyjazd robótki ale nasze wycieczki były tak intensywne że wieczorem padaliśmy jak muchy, więc za dużo nie powstało. Teraz nadrobię zaległości gdyż pomimo intensywnego odpoczynku w formie aktywnej, moje baterie załadowały się na nowo, a sam wyjazd zainspirował mnie do tworzenia nowych rzeczy...

Ale wszystko w swoim czasie :)

Pozdrawiam odwiedzających mój blog:)

 

niedziela, 03 sierpnia 2014

Zaganiana, zapracowana, skupiona na wielu rzeczach naraz...ale zawsze znajdę kilka chwil by dostawić choć parę krzyżyków.

Nie ma tego wiele, ale pokazuję Wam na jakim etapie jestem.

Z Georginią zbliżam się ku finiszowi...powolutku, oczywiście.

Natomiast Autko- Citroen C3 powoli nabiera kształtów:

Tyle postępów...teraz czeka mnie jeszcze zrobienie zakładki do książki dla mamy, kocyka z hafcikiem dla dzidziusia koleżanki-i to już nie będą żarty...hafcik-to pikuś...ale zrobienie kocyka...czyli uszycie czegoś ładnego na maszynie...to będzie wyzwanie...nie jestem mistrzynią w szyciu, wszystko robię metodą prób i błędów i nie zawsze wychodzi to dobrze... A chciałabym żeby kocyk był idealny. Teraz tylko czekam aż zamówiony przeze mnie materiał i mulina dotrą do mnie żebym mogła stworzyć kocyk.

Ale o tym już później...:)

O autorze
Flag Counter I edycja konkursu na najbardziej twórczo zakręcony blog
Adoptowałam pieska o imieniu Sonia.


Dodatki na bloga
Dodatki na bloga